Kochają się przytulają się
Tylko ze strachu
Boją się samotności
Drżą jedno o drugie
Tylko ze strachu
Boją się śmiertelnie
Czarnych cmentarzy uczuć
Nie kłamią tylko wtedy gdy opowiadają sny
Bo snów nie trzeba wybaczać
Między obłudą kobiet a zazdrością mężczyzn
Szukają czego nie ma: miłości
Tylko ze strachu
Tylko ze strachu przed samotnością
Przepędzają od siebie jak psa
Obojętność
Która by ich uleczyła jak sen
Oto jest cała miłość naszego pięknego wieku
Po śmierci Tristana i Izoldy
Romea i Julii
Laury i Petrarki
Beatrycze i Danta
I tych wszystkich nudnych kochanków
I nadzianych uczuciem gołębic
Bez których bardzo często jest źle na świecie
Poetom
I niepoetom także
Tylko ze strachu przed samotnością
Ta dziewczyna słodka w szorstkiej łupinie
Pomarańczowego swetra
Leci ku miłości jak ćma do świecy
Zdmuchnij chłopcze ten obłudny płomyk
Nie funduj jej karuzeli lodów kina
Mając zamknięte serce nie otwieraj jej ciała
Jak różowego owocu: tylko ze strachu
Tylko ze strachu przed samotnością
Która przyjdzie i tak do ciebie
Zagubionego w tłumie jak ziarnko maku ślepe
Nauczmy się samotności
Aby siebie nawzajem nie krzywdzić
Nasza czułość zabija nas
Nasz cynizm zabija innych
Nie wypełniajmy sobą pustki
Którą przeczuwamy w rzece
Nie zastępujmy liścia na gałęzi
Który rośnie bez nas
Nauczmy się samotności
Nie bójmy się samotności
Nauczmy się samotności
T. Kubiak
(chciałam skrócić, ale wiersz jest tak gęsty, a ja tak słaba z poetyki, że się nie udało)
Po raz kolejny poezja ubiera w słowa to, nad czym zastanawiam się od dawna, jednak tym razem niewiele wyjaśnia - bo co tu się da wyjaśnić? Dwie skrajności: strach (przed samotnością) i obojętność (na samotność), pomiędzy którymi odbijam się jak piłka. Dwie skrajności, które w rezultacie sprowadzają się do tego samego. Nie wiadomo, co z tego wybrać, w stronę której granicy się przesunąć, gdzie będzie bezpieczniej: nasza czułość zabija nas, nasz cynizm zabija innych.
Trudno to poukładać w teorii, a ćwiczenia praktyczne są chyba niewykonalne. O czym się przekonuję na każdym kroku.
---
Poza tym poważne zmiany, które mogą wymusić jeszcze poważniejsze i niezbyt przyjemne. Jak zawsze, jakoś sobie poradzę - tak mówią. J. mówi też, że student w mieście na Wu może całkiem dobrze jeść za 200 zł miesięcznie, i bardzo jej za to dziękuję, bobym nigdy nie uwierzyła, a będę musiała się przekonać osobiście:) A żeby było weselej, od października będę posiadaczką dwóch indeksów. Jest szansa, że będę tak zapierdzielać, że nie będę miała czasu na zastanawianie się, co będzie, jeśli i snucie czarnych scenariuszy. Czego sobie i wszystkim życzę.
0 komentarze:
Prześlij komentarz