Został mi jeszcze jeden egzamin. Poza nim wszystko pozaliczane, pokończone, pozałatwiane. Pozamiatane. Muszę znaleźć mieszkanie, pracę na wakacje i złożyć papiery na drugi kierunek. Tymczasem siedzę sobie, patrzę w przestrzeń, trochę myślę o Dantyszku, Lubomirskim i Wincentym z Kielczy, a trochę o tym, jak bardzo mam ochotę jebnąć tym wszystkim o ścianę, spakować trochę rzeczy i wsiąść do pierwszego lepszego pociągu. Uciec od hałasu, fałszu, hajsu i haszu. Obronić się przed milionem drobnych spraw, które obsiadają człowieka jak muchy. Zdezerterować z tego życia, w którym wszystko się udaje, ale nie ma żadnego katharsis.
Jebnąć tym wszystkim i zamieszkać w starym domu w środku mazurskiego lasu, w południe pić kawę na ganku, czytać fajne książki, głaskać kota i piec ciasta.
Budzić się co dzień obok mężczyzny, któremu byłyby obojętne notowania giełdowe i to, że jestem nieuczesana. Mężczyzny, który umiałby jednym słowem mnie uspokoić.
Zamykam ten rok z przeświadczeniem, że było dobrze, i niszczącym przeczuciem, że mogłoby być jeszcze lepiej.
Mnóstwo się zmieniło, ale czy na lepsze? Nauczyłam się przeklinać, stawiać na swoim, odkryłam w sobie niezwykłe pokłady złośliwości i... obojętności. Odsunęłam się od starych znajomych, bo podtrzymywanie zawikłanych relacji kosztowało mnie zbyt wiele. Przełknęłam gorzką prawdę - że zawsze muszę sobie poradzić sama. I mimo że zyskało na tym moje zdrowie psychiczne, czuję, że coś jest nie tak. Bardziej lubiłabym chyba siebie sprzed paru lat: nieporadną, nadwrażliwą i nieśmiałą.
Nie jestem jeszcze gotowa na następny etap, etap domu z gankiem na Mazurach, kawy w ceramicznym kubku, kota i mężczyzny. Zanim ten moment nadejdzie, wiele razy/ będę umierać aż się nauczę na samym końcu/ wreszcie kochać życie*.
Jednak nie da się ukryć - pewien rozdział właśnie się kończy, chciałoby się przeskoczyć od razu o oczko wyżej i bardzo żal, że tak się nie da.
Postanowiłam, że dla odmiany będę się z tego śmiać. Przy ponownej lekturze przygód Sowiźrzała na przykład.
* A. Kamieńska
0 komentarze:
Prześlij komentarz