16 kwietnia 2010

4. Wzorowa studentka o pracy rocznej (pierwszej z trzech)

Nie pamiętam, kiedy ostatnio coś mądrego pisałam. To były bardzo zamierzchłe czasy. A dziś znowu muszę. Od rana siedzę, przerzucam notatki i gryzę palce z nerwów, bo słowa układają się zupełnie nie w te myśli, które miałam w głowie; w dodatku cały czas mam wątpliwości z gatunku czy ten czasownik ma dobry rząd, czy ten synonim na pewno będzie odpowiedni w tym kontekście albo czy nie wykraczam za bardzo poza ramy stylu (pseudo)naukowego. Tak jest przez cały dzień, wreszcie jednak zbieram się w garść, układam wszystko w logiczną całość i nagle powstaje cała strona, która właściwie (oprócz dorobienia przypisów) prawie nie wymaga poprawek. Jeszcze tylko sześć takich. Liczę na ciebie, moja dawna pisarska biegłości.

2 komentarze:

  1. Mi, ja się tak zastanawiam: czy Ty coś robisz oprócz siedzenia w bibliotekach i pisania tych prac? Pamiętaj, że jest jeszcze świat, że już jesteś w Warszawie jakieś pół roku i nawet się ze mną nie umówiłaś na kawę.

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  2. no wiem, wiem, Paweł mi już robił z tego powodu wyrzuty nawet. bardzo chętnie nadrobię :)w buwie mają coffee heaven, idziemy? :P
    a powaznie to ostatnio niestety bywam w bibliotece prawie codziennie, ale to dlatego, że tam mi się najlepiej pracuje - posiedzę 2 godziny, wychodzę i mam wolną głowę, mogę robić co chcę. nie jest tak że myslę o nauce 24/7, przeciwnie. tylko tak o niej piszę, żeby się nie poczuła zlekceważona. to się nazywa zaklinanie rzeczywistości.
    a na kawę z Tobą zawsze znajdę czas, powiedz tylko kiedy:)

    OdpowiedzUsuń na zawsze